Nie zabijajcie nas

Musicie wiedzieć, że Radca Minister pouczony przez kolegę łącznościowca musi kierować się środkami ostrożności i pisanie tego tego bloga bywa kłopotliwe. Stąd piszę co mi się przypomni.
Żeby Radca Minister został dobrze zrozumiany: ilekroć pisałem o Radku, miałem na myśli Ministra Radosława Sikorskiego, a nie Grzesia Schetynę, który „działając” w Solidarności Walczącej używał pseudonimu „Radek”. A był zakonspirowany tak głęboko, że nawet SB nie interesowała się nim mimo dekonspiracji (to ironia). Zresztą przez swój niezorganizowany charakter musiał opuścić jej szeregi i zmienił odcinek na NSZ. Kornel akurat na ludziach się zna (która to cecha podobno nie zawsze przechodzi w genach na potomstwo, jak twierdzą w zaprzyjaźnionym resorcie).
Ale na temat! Obserwuję że w niesprzyjających medialnie czasach Konrad Szymański nieźle ogarnia sprawy europejskie, ostatnio próbując łatać dziury powstałe przez niezręczność Witolda. Ale bomba wisi w powietrzu. Może nawet czeka nas powrót do UKIE-bis, bo relacje Witka z Kondkiem są… specyficzne. Ktoś nazwał nawet Konrada kelnerem, ten chciał zresztą wyprowadzić maksymalnie sprawy europejskie poza resort. Witold przestał już walczyć o wpływy u Beaty, gra bardziej na przetrwanie. Żeby nie było jak z Rafałem Trzaskowskim w poprzednim rozdaniu. A Konrad też swoje ambicje ma i jeszcze nas zaskoczy, tym bardziej że pozycja Witolda na Nowogrodzkiej jest coraz słabsza. Podobnie jak w Waszyngtonie, bo te słynne kontakty Witolda za oceanem są mocno przereklamowane. Śmiem zaryzykować stwierdzenie że może być zmiana naszego szefa niedługo po Szczycie NATO, a Konrad nie chce być z tym kojarzony.
Amerykanie szanują niezależność i własne zdanie, jeżeli Witold zacznie serwować a nie tylko odbijać piłeczkę oraz uniknie gaf – ma szansę zostać w grze. A tarcia pojawiają się też na linii z Pałacem Prezydenckim (czyt: z Krzysiem Szczerskim). To już nie te czasy jak obraził się na Towpika, po czym spokorniał przyjeżdżając do Przedstawicielstwa przy NATO w Brukseli. Źli ludzie szepczą, że poskarżył się wtedy Amerykanom na Towpika, o czym zażenowani poinformowali centralę. Ale człowiek uczy się przez całe życie, teraz stara się traktować ludzi mniej instrumentalnie, nawet można go na swój sposób polubić.
Owszem, Witold miewał problemy z lojalnością, nawet jeśli czasami w dobrej wierze. Bo Pani Fotyga nie była, delikatnie mówiąc, dobrym ministrem. Podważał jej „kompetencje”, ale już wtedy rodził się nim polityk. Gdy w 2006 roku gdy zaczynał negocjować tarczę niektórzy żartowali, że jest bardziej proamerykański od Amerykanów. Relacje Sikorski-Majski; wróć – Sikorski-Waszczykowski to oddzielny temat który RM opisze i pozwoli opublikować dopiero po śmierci, ale Radek liczy że Waszczykowskiego okiełzna. Nawet po swojemu go cenił. Nomen omen relacje Witka z Pawłem Kowalem to dopiero temat!
Generalnie Witek stał się człowiekiem PiS-u z odprysku, po słynnym wywiadzie w którym stwierdził że Bush niebawem będzie miał tylko wykłady dla dealeów używanych samochodów, ale gdzie szczerze przyznał że rząd PO tarczę po prostu sabotuje.
Witek podpada ludziom, choć to nie jest zły facet. Ale czasem jakoś go żal, a nie tego oczekujemy od ministra spraw zagranicznych. Z serca RM życzy powodzenia, choć znając jego charakter wytrwanie do końca będzie wyczynem.
Szefie: mniej emocji, częściej gryź się w język. Ostatecznie wszyscy gramy dla Polski!
A my na dołach róbmy swoje, nie przejmujmy się frontalnym atakiem na nowa władzę, że niby czego by nie zrobili to źle. Psy szczekają, karawana jedzie dalej. Wszystkie ręce na pokład!

Opublikowano Uncategorized | 446 komentarzy

Grzegorz na Wiejskiej

Jakoś mi to umknęło, poczciwego Grzesia Długiego, byłego konsula w Chicago i nie tylko, zobaczyłem w telewizorze jako posła od Kukiza. Dobry człowiek, zasłużony i w porządku – powodzenia w polityce.

Opublikowano Uncategorized | 3 komentarzy

Jeszcze o przeciągu

Żeby było jasne – nie bronię nowego szefa w ciemno – jak każdemu zostawiam, a zmiany personalne, merytoryczne, polityczne, osobiste są, były i będą. W amerykańskim Departamencie Stanu po wyborach lecą wszyscy ambasadorowie po kolei i jakoś nikt nie biadoli o wizerunku i ciągłości polityki zagranicznej. Zresztą na palcach można policzyć ambasadorów z prawdziwego zdarzenia, którzy nie tylko zarządzają placówką, ale realizują misję, mają ambicję i zdolności do działania. Ale do tematu: gdybym był ministrem, też chciałbym współpracować z ludźmi którym ufam. Tak i u nas – okrutne, ale ktoś ten bur… musi sprzątnąć. Jeśli nasza dyplomacja ma stanąć na nogi, ktoś musi przeciąć węzeł który zacieśniali Kosk (Skubiszewski), Must (Olechowski), Buyer (Rosati), Carex (Cimoszewicz), Rauf (czy tam Ralf czy Rad – znaczy Serb, czyli Rotfeld), a nawet Lewar czy Gaduła (to każdy wie).

Prawdopodobnie wciąż nawet około 200 z „nas” jest związana bezpośrednio ze złą stroną mocy. Mogę się mylić w obie strony, ale procentowo to najwięcej ze wszystkich ministerstw. Część to zwykli POZierzy (to nie literówka a Poufne Osobowe Źródła Informacji). Ale już nawet OZI-łki (Osobowe Źródła Informacji) nie mogą czuć się pewnie…

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Przeciąg kontrolowany

W swoim przepastnym komputerku Radca Minister znalazł wpis z początku listopada zeszłego roku który zapomniał opublikować. Daję słowo że nic nie zmieniałem, chyba tylko w jednej kwestii Witold nas zaskoczył (niestety na minus):

Zbierał się Rada Minister do pisania czekając na prawdziwą rewolucję ale się nie doczekał. Owszem, czuć przeciąg na korytarzach, ale więcej w tym plotek i straszenia niż działania. I nas, szaraczków od razu uspokajam.
W innych resortach wietrzenie idzie jakoś szybciej (choćby MON), a z tajemniczych powodów za każdym razem w MSZ wymiana jest jakaś płytsza i ogranicza się do nazwisk oczywistych. Żeby oszczędzić nerwów napiszę od razu, że na dołach rewolucji nie będzie, choć więcej będziemy wiedzieli po zakończeniu weryfikacji na początku lutego (nie wyrobią się do końca stycznia). Mam swoich czytelników za osoby inteligentne, więc domyślcie się sami dlaczego pewne osoby po prostu SĄ. Trwają niezależnie od zmian w kierownictwie, i nic nie wskazuje by Witold chciał/mógł skorzystać z okazji do głębszych zmian. Bo że np. Arabski wróci z Madrytu było oczywiste. Swoją drogą miesiąc na spakowanie to i tak klasa przy niektórych odwołaniach Radka. A spodziewał się od wyborów, podobno część rzeczy, nie tylko osobistych, wyniósł z ambasady już dzień po wyborach. Zresztą jest przecież Spozem (czyli spoza Gmachu), aż dziwne że nie poprosił od razu Króla Hiszpanów o azyl, bo czeka go poważne dochodzenie za 10 kwietnia. Za londyńskim węgłem nie schowa się Ilonka.
Ale taki Marcin Wojciechowski najprawdopodobniej jednak pojedzie do Kijowa. Z całej ekipy tzw. Gazetowców jest w miarę ok, przynajmniej merytorycznie.
Mówicie że Bosacki wróci z Kanady? Nie od razu, ale wcześniej czy później poleci z Pekinu Mirek Gajewski. Na czarnej liście jest też Moskwa (Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz). Z Wilna wróci (oby nie do Gmachu) Jarek Czubiński. Ale może się to poprzeciągać do następnych wakacji. Na końcu Grażyna Bernatowicz (jakoś mi nie przechodzi przez palce zdrobnienie, brrr) czy Ryszard Schnepf, (niebezpieczny facet, ale dociągnie do Szczytu w Warszawie). Lada dzień o odwołaniu powinien dowiedzieć się Marek Prawda (to facet o którym trudno powiedzieć coś złego, ale trudno też powiedzieć coś dobrego). Ale najważniejsze że wróci bez przedłóżki Bronek Misztal z Lizbony. Facet wyjątkowo obślizgły, zawodowo i po ludzku. Kto z was określiłby siebie sam w oficjalnym biogramie mianem „intelektualista”? Nawet Ernest Bryll takich rzeczy nie robił, a miał ku temu większe prawo. Acha, najszybciej może wrócić Olek Chećko z Belgradu.
Niektórym po ludzku współczuję (no dobra, z tej listy może jednej osobie), ale Waszczu dobrze wie jak to jest być odwoływanym (Teheran) i trzeba mu przyznać, że odbywa się to jak na warunki MSZ-owskie elegancko. Jednak trudno mi zrozumieć, czemu na razie cisza w sprawie tylu komunistycznych politruków, głownie typu klanowego, bo samotne wilki się nawracają. Chciałbym wierzyć że warto poczekać i że Witold zrobi głębsze cięcia, ale na ile go znam, to będzie dreptał w miejscu. Z różnych względów RM niezręcznie się czuje pisząc o szczegółach. Może po zmianach w ustawie o służbie cywilnej będzie miał mniej związane ręce. Nie twierdzę, że każdy z jego krótkiej listy powinien się pożegnać z MSZ-tem, ale na pewno jest więcej osób które powinny się na niej znaleźć.
Powiem tylko tyle: wykazujcie się i nawracajcie na dobra stronę mocy, lista wciąż się zmienia. Jeżeli jeszcze nie wiesz, to znaczy że już raczej zostajesz. Więc wracajcie do pracy! Studenci do nauki! Dyplomaci do… no własnie, do czego? Do Blackberry?

Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , , , , | 6 komentarzy

Szansa ponad wszelką wątpliwość

No i jak przewidywaliśmy mamy powrót Wicia W. i generalnie nowe czasy, na które Radca Minister nie chce patrzeć inaczej jak z optymizmem. W sensie interesów Polski – że być może przynajmniej będziemy artykułować nasze interesy zamiast potakiwać i pozorować działania. Bo w perspektywie naszej firmy nie będzie rewolucji, choć przewietrzenie się przyda.
Pierwsza poleci Grażynka S.
Radca Minister daje nowemu szefowi carte blanche i okres ochronny, ale niech nikt nie myśli że pobłażliwość. Jedyny warunek; Wiciu, zainwestuj w garnitury i lepsze krawaty, a szczególnie koszule. Piszę to z sympatią i bynajmniej nie namawiam do pasiasto – a’la homo-lord koszul Radka, ale zalecam zadbać nie tylko o interes Polski ale swój. Dobra, znów się czepiam.
A poważnie: stajemy przed wielką szansą, niech Ci z nas którzy jeszcze nie zrozumieli że są tu tylko dla pensji i premii, ale by dołożyć swoją cegiełkę Ku chwale Rzeczypospolitej. Nie kalajmy gniazdka i wszystkie ręce na Pokład!

Opublikowano Uncategorized | 915 komentarzy

Radca melduje się

Radca Minister melduje się i pokornie prosi o zrozumienie swojej nieobecności spowodowanej ciężką pracą i zagrożeniem dekonspiracji.
Stan w firmie określiłbym jako chaos przed burzą jak ci którym jeszcze zależy na czymś więcej niż na rotacji mają dużo pracy. Jednak zawiodę dziś tych,którzy liczą na personalne plotki i przecieki. Radca Minister się starzeje a i giełda wyjazdowa się kręci tak szybko, że nie nadąża nie tylko niżej podpisany, ale i sami „Tańczący z obiegświrkami” (roboczy tytuł nowopowstającego filmu K.Costnera). Mimo to niebawem spróbuję spisać co nieco. Może nawet będą przecieki z pisanej przez naszego Docelowo Byłego Szefa Radosława S. książki, którą uprawia na chorbielińskich włościach nowy gatunek literacki – AUTO HAGIOGRAFIĘ (ang. self hagiography). Jak trafnie przewiduje Jerzy Jachowicz, skromny, boczny gabinecik w którym dzieło powstaje autor zgodził się łaskawie przeznaczyć w przyszłości na Izbę Pamięci R.S.

Ale żarty na bok,muszę poruszyć temat poważny,który ostatnio budzi emocje na Szucha. Ku przestrodze i kontrrewolucyjno-kontrwywiadowczej czujności. Wszystko zaczęło się o ile wiem ponad 3 lata temu, gdy jacyś Ktosie zaczęli zakładać niektórym z naszych kolegów fałszywe profile na Facebooku i Twiterze i innych serwisach – nawet randkowych! Robiono to na tyle inteligentnie, że prawdziwi znajomi dawali się nabrać, choć po błędach językowych trudno nie było odnieść wrażenia jakby ich autorami były osoby, dla której język polski nie jest, mówiąc dyplomatycznie, językiem ojczystym. Później dochodziły komentarze „przypadkowych osób” próbujące zdyskredytować te osoby. Ci, nie korzystając z dobrodziejstw mediów społecznościowych, często dowiadywali się o tym przypadkowo, gdy np. ich znajomi zostali tam poobrażani!. Niestety w ostatnich miesiącach dziwne „przypadki” zintensyfikowały się i przybrały znacznie groźniejszy charakter. Gdyby nie zawód który wykonujemy, moglibyśmy pomyśleć, że takie rzeczy to tylko w filmach o 007, ale naiwni nie jesteśmy i widzimy że to rzeczywistość. Wiem o conajmniej pięciu już przypadkach dyplomatów w różnym wieku, tak obecnych pracowników MSZ jak i chwilowo spoza resortu – u których nagle znaleziono drobną, ale nielegalną już ilość narkotyków, którym nagle znaleziono zdjęcia nieletnich dziewczyn i smsy od nich itp. Nawet jeśli niektórzy coś na sumieniu mieli, bo trochę prawdy w takiej prowokacji być powinno, nawet jeśli ktoś taką dziewczynę uwiódł czy przestawił samochód na gazie w czasie wesela, poproszony o to przez tajemniczego mężczyznę który okazał się nie być gościem weselnym – nie linczujmy ich. A może wiemy tylko o tych którzy mają charakter i np. nie ulegli szantażowi? Co z tego że dostaną symboliczny wyrok, skoro może to być koniec ich urzędniczej kariery? A ilu tego nie zgłosiło komu trzeba choć coraz mniej wiadomo komu ufać.

Poruszam ten temat ku przestrodze, ale też apeluję nie oceniać zbyt pochopnie, nie pomagać w przypinaniu łatek – a plotkują i panowie z oknami od Szucha. Nie skazujmy naszych kolegów na infamię zbyt pochopnie, raczej wspierajmy bo wiem że są tym załamani. Nie szukam spisków, nie bagatelizuję ich naiwności, apeluję tylko o rozwagę i przestrzegam przed tanią sensacją. Choć dziwnym trafem ofiarami są osoby, które powiedzmy oględnie w perspektywie Po-październikowym mogłyby liczyć na nowe perspektywy. MSZ potrzebuje zdolnych ludzi, dla każdego starczy zadań. Nazwisk nie podaję świadomie, by nie dać satysfakcji tym, którzy to rozpętali.
Nie wierzmy we wszystko co usłyszymy w pokojach i korytarzach, nie oceniajmy zbyt pochopnie i nie dajmy się sprowokować.

Opublikowano Uncategorized | 2 komentarzy

Mała stabilizacja po Panu Samochodziku

W firmie po odejściu Radka nieco się uspokoiło, więc i Radca Minister znalazł chwilę na przemyślenia. Żartowaliśmy, że tak jak na wojnie wszyscy musimy zostać na stanowiskach – na pewno jest więcej luzu, intryg i stresów delikatnie mniej, choć giełda rotacyjna trwa.

Nawet mi się trochę żal zrobiło naszego Pana Samochodzika. Mało że tyle pracował, to jeszcze zdążył objechać kilka razy dookoła świata żeby spełnić obowiązki poselskie… To oczywiście sarkazm, bo Jaśnie Pan korzystał ze służbowego auta z kierowcą bez oporów i nie znam nikogo, kto widziałby go w prywatnym aucie jadącego choćby z Grzybowskiej na Szucha. Do Chobielina jest około 300 km, czyli trasę tę w roku musiałby pokonać co najmniej 100 razy w roku, czyli na każdy weekend być we dworze. Tylko będąc ministrem pobrał 80 tysięcy ryczałtu za przejazdy autem! Kto jest za wprowadzeniem takich ryczałtów dla pracowników placówek i centrali?

Nie można Radkowi zarzucić, pracował dużo. Że często praca ta była to szkodliwa to inna sprawa, ale w gmachu potrafił siedzieć dłużej. Dużo był służbowo za granicą. Zdarzyło mu się też do Bydgoszczy polecieć samolotem (akurat nic w tym złego, zwykle taniej niż autem). Ale może po prostu zwróć i przeproś, a nie udawaj że nic się nie stało.

Zapomniałbym o temacie gdyby Pan Marszałek nie robił z siebie wyroczni moralnej oceniając innych posłów. Nigdy nie byłem zwolennikiem PiSu (i nie dlatego ze był w nim Radosław Sikorski!), ale widząc podwójne standardy prokuratury i dziennikarzy zaczynam rozumieć czemu ludzie coraz liczniej stając po tej stronie.

Radku, masz wyjątkowe, psychopatyczne cechy charakteru, które pozwoliłby żebyś zaszedł daleko. Potrafisz udawać kulturalnego będąc zwykłym chamem. Ale nie przyszło mi do głowy że polegniesz przez głupią chciwość…

Dla przykładu nasz nowy szef, Grzesiu Schetyna w ostatnim roku nie wziął ani złotówki też przysługującego mu teoretycznie ryczałtu samochodowego.

Wziąłby Radek przykład z naszego ambasadora w Argentynie (Jacek Bazański), który prawie w ogóle jeździć nie lubi. A do takiego Paragwaju mógłby się czasem wybrać. Ja rozumiem że na placówce rządzi małżonka, ale bez przesady Jacku, nie możesz być jak lalka. A’propos, poproś swoich konsularników żeby liczbę Polonii w tym kraju zaktualizowali w zestawieniu bo jest zaniżona.

Nasz nowy szef może się wykazać np. cofnięciem decyzji RS o likwidacji Konsulatu Generalnego RP w Montrealu. W ostatnim tylko roku Radek przed odejściem niestety zdążył zamknąć placówki w Lille, Malmoe i Sao Paulo. Decyzje to krótkowzroczne, pewnych spraw nie mierzy się tak łatwo, konsulaty to nie tylko maszynki do wydawania paszportów i odmawiania wiz (zresztą szykuje się afera z firmą która rzekomo jest niezbędna do pośrednictwa w przyjmowaniu wniosków wizowych, przez co decyzję zamiast konsula podejmują podejrzane osoby a skarb państwa traci grube miliony).

Ale wracając do Montrealu. Mam sentyment do tej właśnie palcówki dlatego apeluję do nowego szefa: nie zamykajmy tej placówki! Brak parkingu naprawdę nie jest argumentem.

Pomijam fakt, że w tym mieście mają siedziby konsulaty generalne 40 państw (plus 58 konsulatów honorowych). Albo jesteśmy państwem z ambicjami i interesami pamiętając o Polakach za granicą albo nie.
Spotkałem z miesiąc temu na korytarzu gen. Cieniucha, naszego ambasadora w Turcji który jak każdy z nas kawał urlopu spędza na Szucha. Ja rozumiem że Mietek czeka tam na emeryturę, ale są pewne granice. Tu trzeba Turkologa, ale nawiązaliśmy stosunki dyplomatyczne z Republiką Nauru więc może…?

Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , | 476 komentarzy