Wielka czystka trwa

Piątek, 16:15. Przemysław Czyż, od powrotu z ambasadorowania w Macedonii zwykły pracownik MSZ, choć mianowany członek służby cywilnej, zostaje wezwany do kadr, gdzie dostaje wypowiedzenie z pracy – z powodu „utraty zaufania”. W ciągu ostatnich kilku dni podobne wypowiedzenia dostało kilkudziesięciu pracowników centrali. Radek pozbywa się najlepszych ludzi, nawet za cenę odszkodowań które MSZ będzie musiał płacić. Nie będę tu wymieniał nazwisk, poza Przemkiem Czyżem właśnie, który choćby jako dyrektor biura dyrektora generalnego, gdy jego szef był zwykle zamroczony alkoholem, panował nad całym tym MSZ-owskim syfem i jako tako trzymał porządek. Przy okazji koleżeńsko ratując tyłek nie jednemu z nas, będą przy tym profesjonalnym urzędnikiem. Gdy doszedł do zdrowia po pobycie w szpitalu został po chamsku odwołany z placówki przed czasem. Teraz wiemy, że Radek nie jest zwykłym mitomanem, jest po prostu głupi. Zwalnia ludzi, po czym jedzie sobie do Wrocławia i relaks w górach nie zdając sobie sprawy, że robi problem sam sobie. Pogodził się już, że Merkel nie pozwoli ma żadne wyższe stanowisko w Brukseli i że przestaje być tam traktowany poważnie. A teraz rozpoczyna Wielką Czystkę. Zwolnionym kolegom współczujemy (nie wszystkim, bo przypadkowo udało u się pozbyć też kilku idiotów), do zobaczenia niebawem!

Reklamy

Informacje o Radca Minister

Ot, szary pracownik MSZ
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

186 odpowiedzi na „Wielka czystka trwa

  1. Polske zrozumiec-swiat zwiedzic pisze:

    Utrata zaufania – a dowody?. Co takiego zrobil? Sad pracy…. 2,3 lata moze dluzej. Czy naprawde nie ma mocnych na ten balagan.

  2. ZamZam pisze:

    Nie ma mocnych, ręce opadają

  3. Nocny Łowca pisze:

    Dno to jest na wschodzie.

    Najzabawniej jest u geniusza z Mińska, niejakiego Szerepki. Tam zdaje się w Wydziale Politycznym, po tym jak facecik szczyścił swojego zastępcę teraz takie porządki, że radca-minister podlega I sekretarzowi. Ale za to I sekretarz to kolega żony ambasadora – no i weteran OSW rzecz jasna. No i rządzą panowie tak, że nikt z nimi nie rozmawia.

    A jak w Kijowie? Ambasador podobno toczy wojnę podjazdową z Tombińskim ku uciesze całego CD. A poza tym się boi – jak to on. Na HoM’s nie chadza, bo „inglisz a bit difikult”. Placówką rządzi Górczyński, ale też się nie wychyla.

    W Moskwie też ciekawie. Wydz. Polity szefuje panienka „nie wiem czy to co napisałam to prawda”, a na zastępcę jedzie niejaki Pawlik. A na ambasadora Jej Nadętość – no chyba, że jednak wyślą Schetynę.

    • TYMBARK sie klania... pisze:

      Z Szerepka w komplecie dziala niejaki Kostrzewa (kierownik RAF),wyjatkowo nedzna postac i maly kombinator. Wiecznie zagoniony i uwiklany w pokretne biznesiki. Teraz podobno „ciagnie” jako inwestor w MInsku.Na rezulaty nie dlugo bedzimy czekac. .

  4. były pracownik pisze:

    o włąśnie też dostałąm utrata zaufania…. żaden problem. dowody same się znajdą. zresztą msz ma swojego prawnika, który ma bardzo dobre ukłądy w warszawskim sądzie pracy i uzasadnienie wcale nie musi być mocne. Czyż nie wygra. Szkoda, jeden z niewielu porządnych w tym gmachu…Czy nie ma sposobu na geniusza z Bydgoszczy? Czy ktoś wie, kto oprócz Czyża został wywalony?

  5. Ksawery pisze:

    Niezależnie, że podłe ale przede wszystkim jekże głupie jest zwalnianie faceta, który wie tyle co PCz.

  6. (B)yle (S)woich (O)bsadzić pisze:

    PCz oprócz kompetencji i wieloletnich zasług dla firmy różnił się od znacznej większości decydentów tym, że nigdy nie był fałszywym i małostkowym bufonem o cechach groteskowego pajaca. P. Dyrektorze jeśli choć 10 % ludzi, którym Pan pomógł odda to w 1% to będzie Pan wygranym. Serdecznie tego życzę i szczerze w to wierzę.

  7. radca pisze:

    Mam wstręt, kiedy na korytarzu mijam Węgłowską. Życzyłbym sobie już nigdy więcej jej nie widzieć.

  8. Wyzysk trwa pisze:

    Wy tu piszecie o czystkach na górze, ale również trwają czystki na dole!
    Nie przedłuża się umów z wieloletnimi pracownikami MSZ – głównie na placówkach. Nie bo nie – wymówka to tzw. trzecia umowa. Nikt nie umie nad tym zapanować, a towarzystwo się panoszy w najlepsze. Jak w Polsce ma być dobrze? MSZ wprowadza durne rozporządzenia, zarządzenia itp. Przeciw własnym pracownikom. Jeden wielki wyzysk. Trzeba będzie szukać pracy w jakichś korporacjach, firmach, gdzie człowiek będzie szanowany i zarobi sporo więcej bez stresu.
    Praca w MSZ i dla MSZ prowadzi do coraz większej flustracji i desperacji. Nie liczą się kompletnie z człowiekiem. Żaden prestiż taka praca.

    • Anonim pisze:

      Czy ktos na forum moze mi udzielic porady prawnej pro bono? chce pozwac do Sadu Pracy MSZ – osobie zainteresowanej wyluszcze szczegoly. Z gory dziekuje.

    • Anonim pisze:

      Szanowny blogowiczu, MSZ aby nie podpisac ze mna umowy (3 z koleji) na czas nieokreslony wyslalo mnie do domu na 1 miesiac i jeden dzien i podpisalo ze mna 3 umowe na czas okreslony.
      Ale to i tak nie ma znaczenia bo zostalam zwolniona przed uplywem czasu jej wygasniecia- bo przyjezdza parka na placowke i ma pierwszenstwo w zatrudnieniu. Moje stanowisko pracy zostalo przeksztalcone z niekierowanego na kierowane i ja wyrzucona na bruk – wlasnie konsultuje prawnikow w Polsce. To tak a propo praktyk dyskryminujacych w zatrudnioniu przez BSO.

  9. młody dyplomata pisze:

    Panie Dyrektorze, ten neurotyczny typ wreszcie padnie. Pan jest młody i wróci tu jako wielki wygrany.

  10. Radzio nie radzi sobie pisze:

    Pan na Kobielinie jest zwkłym chamem w MSZ. Znany bufon, jedyny polityk w resorcie, jak zwykł podkreślać każdego dnia nie wypracował żadnego sukcesu. Co działanie, to porażka. Panie Premierze trzeba działać, tem nieudacznik stracił już poparcie dotychczasowego układu.

  11. Radzio co Ty robisz? pisze:

    Rozumiem ból tego jeszcze młodego dyplomaty. Do MSZ przyszedł tuż po studiach. Przeszedł wszystkie szczeble urzędniczej kariery. Wiedza i kompetencje gwarantowały mu nietykalność decydentów z prawicy i lewicy. Rad,ek zesłał go do Macedonii. Tam wybudował w rankingu MSZ najładniejszą ambasadę. No to go Radzio odwołał i zwolnił.

  12. stary dyplomata pisze:

    Dobrzy i myślący pracownicy są Ministrowi zawadą. Dla nigo idealny pracownik to BMW, taki jak dyrektor generalny,który – co tu mówić – prochu nie śli, podobnie wiceministrowie i zdecydowana większość dyrektorów. Na tle tej miernoty gwiazda Radka, chociaż nie błyszczy, to chociaż mruga. Merytorycznie resort nie isnieje, zniszczył instytut na Wareckiej i Akademię Dyplomatyczną. Opcja zerowa to najlepsze rozwiązanie dla M S Z.

  13. Radek Dyzma pisze:

    Dobrze, że ludzie piszą, tylko kto tego słucha, kto to czyta? Jak dotrzeć do NIK? Do Fundacji Helsińskiej – bo prawa człowieka sa łamane. I najważniejsze: jak dotrzeć do mediów, bo parasol medialny nad PO jest lepszy, niż beton nad Czernobylem. Wydział Propagandy i Agitacji KC PO, na czele z kierownik Janiną Paradowską + Olejnik + Pohanke +Durczok +paru innych z Agory, zaszczeka wszystko. Nie wystarczy pisać. Trzeba działać. Ile jest osób posiadających stopień dyplomatyczny, którym obniżono mnożnik po powrocie z placówki, bądź przy zmianie departamentu lub tylko biurka w wydziale. To jest bezprawne, bo artykuł 9 ustawy o służbie zagranicznej mówi, że stopień dyplomatyczny jest JEDNOCZEŚNIE stanowiskiem pracy, więc zmiana miejsca pracy i zakresu obowiązków nie jest zmianą stanowiska. A więc mnożnik obniżono Wam bezprawnie! Ale wy nic. Tylko wpis na blogu. Dobre i to, jednak to trochę mało. Może by tak procesik zbiorowy?
    Kto ma chęć i czas niech popatrzy w przepisy. Wartościowanie stanowisk pracy w stosunku do personelu dyplomatyczno-konsularnego nie ma oparcia w prawie (porównajcie ustawy o sluzbie zagranicznej i cywilnej), ani nawet w logice. Jak można bowiem zwartościować stanowisko :ambasador tytularny”, a takie jest, nie tylko w ustawie, ale także w rozporządzeniu premiera. W MSZ łamie się prawo nie tylko „w działaniu”, że tak powiem, ale znacznie gorzej: wydaje sie przepisy wewnętrzne sprzeczne z ustawami!!!
    Może by tak nie gadać o tym „geniuszu dyplomacji” tylko kopnąć go w krocze. A`szanse sa bardzo duże. Dalej. Dlaczego nie chcecie jechac na placówkę? Z tego samego powodu, że madame Węgłowska obetnie wam mnoznik, a to jest emerytura, rozumiem. Ale, ale moi drodzy. Mądra ustawa mówi, że stanowiska dyrektora nie można obsadzać w drodze powierzenia obowiązków. A od kiedy madame Węgłowska jest „kierującą departamentem”, czyli p.o. dyrektora? 3 czy 4 lata? Może ktoś ma kontakt z kontrolerami NIK i mógłby to podnieść, bo ja z zewnątrz jestem mało wiarygodny. Bo może od kilku lat wszystkie decyzje madame są bezprawne…ha..ha..ha…! Idźmy dalej. Stanowisko dyrektora generalnego MUSI być obsadzone w drodze konkursu. Może są jakieś wyjątki, dające premierowi prawo ominięcia tego przepisu, ale ja o nich nie wiem Może wy wiecie? Miro Gajewski z pewnością w konkursie nie uczestniczył. Nie dziwie się mu, swoja drogą 🙂 Czyli, być może można podważać, kwestionować, kontestować decyzje i zarządzenia Miro. A to byłby pasztet w znacznie większej skali. Musze kończyć. Ale blog mi się podoba i pewnie jeszcze coś naskrobię.

  14. Anonim pisze:

    konkurs byl ktos przespal go

  15. Malkontent pisze:

    I pomyśleć, że mamy przed sobą jeszcze min. 17 m-cy rządów faceta zainfekowanego nieodwracalnie bakcylem boskości bez żadnej gwarancji na realną zmianę po tym magicznym terminie.

  16. ex pisze:

    W tak skuteczny sposób, aktywność decydentów na Szucha, w tym adiunkta Węgłowskiej, skutczenie demotywuje, odbierając wolę wielu zdolnych ludzi do edukacji, rozwoju i poświęcenia na rzecz naszego kraju, zmuszając wielu z nas do emigracji. Pisząc szczerze jestem tego żywym dowodem, po dwóch znaczących placówkach, w tym licznych nagrodach, dwóch awansach i przeszeregowaniach, z udokumentowaną znajomością dwóch jęz. obcych, w rezultacie patologicznych działań w/w decydentów MSZ, rzeczywistość zmusiła mnie do emigracji.

    Dodatkowo stanowczo potwierdzam, że MSZ „produkuje” akty wewnętrzne, które niekiedy są sprzeczne z ustawami, czy rozporządzeniami, w tym PRM. Poza tym wiele z tych aktów wewnętrznych stanowi jedynie atrapę i są instrumentalnie stosowane.

  17. Anonim pisze:

    Nie wiem, co spowodowało podpadnięcie PCz, ale jako pracownik SZ wiem, że jest to konflikt między propaństwowcem i bezwzględnym karierowiczeem. Radek karabin do ręki i strzelaj do ruskich na wschodnij Ukrainie, bo de facto do tego sprowadzała się Twooja praca dziennikarska dla Anglików.

  18. Anonim pisze:

    Ja czegoś nie rozumiem, skoro jest tak źle to odejdźcie z MSZ. Ja odeszłam i żyję normalnie. Przecież to jest szambo, a zgnilizna jak zaraza, rozeszła się po całym świecie wraz z nastaniem Generała i jego pachołka w BDG. To chorzy ludzie z manią prześladowczą.

  19. Anonim pisze:

    MSZ przypomina stajnię Augiasza.Smród niekompetencji ściele się równo.Przedmiotowe traktowanie pracowników służy ciągłemu budowaniu autorytetu Ministra.Nie liczą się statutowe działania urzędu.Na dodawanie blasku szefowi ma pracować ponad 3 tyś. pracowników. Zamordyzm – to dewiza tego człowieka.Czyż jest tylko kolejną ofiarą urojeń jego i kilkudziesięciu akolitów. Do czasu Panowie.

  20. zmęczony tym dnem pisze:

    Bla bla bla. Koledzy. Walcie po nazwiskach. Do sądu Was nie podadzą (bylebyście pisali nie w pracy i nie z domu) – niech te radusiowe gnojki wiedzą, że przyjdzie czas i na nich. A jak uciekną na placówki – to można ich odwołać. Nie może być tak, że dyr. Strategii i Planowania jest pacholę ze doświadczeniem po którym w niemieckim MSZ bywa się zastępcą naczelnika. Wyobraźcie sobie spotkanie Jakuba Wiśniewskiego z jego odpowiednikami z Niemiec czy też Francji. Z tamtej strony stare wygi – z naszej człowiek, który został dyrektorem bo umie wynajdować cytaty MRS. I teraz ta wielkość ma ambicje ambasadorskie.

  21. zmęczony tym dnem pisze:

    Swoją drogą Nocny Łowca słusznie zwraca uwagę na obsadę placówek na wschodzie. Niby kluczowe ambasady, a to, co się tam dzieje (a dokładnie to, że nic się tam nie dzieje) poraża.

  22. caraquenapl pisze:

    A ambasadorzy nie znajacy jezyka i kultury kraju w ktorym pracuja maja sie dobrze i nikt ich niestety nie zwalnia.

  23. Wesoła zagadka pisze:

    Taka mała zagadka. Cytuje tekst ze strony jednej z naszych placówek: „W latach 1990-1995 był prezesem Polski” (pisownia oryginalna). Któż to taki?

    • pracownik pisze:

      Czy w tej sytuacji Węgłowska i Gajewski mają mandat do sprawowania swoich funkcji???

      • telezakupy mango pisze:

        Szkoda, ze NIK nie zainteresował się zniesieniem wymogu egzaminu na KAF. Ostatnio mówi się, że na konsulów rozpatrywana jest wysyłka oosobników bez wyższego wykształcenia (bez języków wysyła się ich nagminnie). Ot jakie czasy taka służba… Zresztą tyle się mówi o dehermetyzacji zawodów a tu takie głupie obostrzenia. No bo co tu zrobić jak p. Kazio zdolny i kolegą jest a przez takie pierdoły na konsula wyjechać nie może.

      • Radek Dyzma pisze:

        nie mają, bo nie przeszli konkursu. Funkcji dyrektora nie wolno obsadzać w drodze powierzenia obowiązków, a czymże jest „kierowanie departamentem czy biurem:? Powstaje pytanie: skoro Węgłowska jest bezprawnie, to czy przypadkiem jej decyzje nie są wadliwe, też bezprawne?

  24. internauta pisze:

    Bulwersująca sytuacja w Polsce powoduje, że trudno nie zadać przy okazji retorycznego pytania – dlaczego Sikroski nie skomentował jeszcze aktywności swoich kolegów na Twiterze???

  25. ! pisze:

    Klasycznym przykładem „błyskotliwej” kariery poprzez protekcje jest osoba Pani Radczyni we francuskiej części Szwajcarii. Mając możliwość współpracowania z ww. czy to na Placówce czy też w centrali osoba swoim zachowaniem, brakiem poczucia taktu, zakłamaniem i dwulicowościa w stosunku do swoich kolegów i koleżanek z pracy oraz zbytnim spouchwalaniem się z szefostwem przysporzyla sobie wielu przeciwników. Wielu osobą dość mocno krwi popsuła. Osoba dość mocno zakompleksiona, istna chorągiewka, działa, mówi i robi tak jak wiatr w danej chwili zawieje. Całe szczęście centrala wie co to za pokrój człowieka. Szanowna Pani, ludzi należy szanować, bo dziś jest Pani „wielka” dyplomatka, a jutro…

    • Jack Strong pisze:

      Jeśli Pani Radczyni to ta o której myślę że tutaj mowa to doprecyzuje: Siostra Pani Radczyni dostała fuchę w jednej z organizacji ONZ w Genewie za wstawiennictwem poprzedniego ambasadora. Co ciekawe, mieszka za darmochę w Misji. Pani Radczyni generalnie sobie tak przedłuża ten pobyt w Genewie … i przedłuża … i przedłuża … Dawno temu powinna była zjechać do centrali. CHFy widać są smaczne.

      • ! pisze:

        Tak to cały czas ta sama Pani.
        Z tego co wiem nic się nie zmieniło, a wręcz jest coraz gorzej. Przy poprzednim Ambasadorze czopek i teraz jeszcze większy oczywiście twierdząc że poprzedni i tak był „fujjjj i be” i że teraz jest super. Dwulicowośc i pogarda z wobec innych pracowników i ludzi bo liczy się tylko ona. Typowa karierowiczka na plecach innych (obecnego Ambasadora).Obecna kariera placówkowa dobiega już końca, skończą się dopływy CHF+różne inne bonusy i powrót do centrali do Sekretariatu MRS (oczywiście fuche tę wychodził obecny Ambasador) jakże by inaczej. Czekamy i witamy hPanią z utęsknieniem w centrali… będzie szybkie zderzenie z rzeczywistością.
        Co do wspomnianej kariery siostry to również się zgadza. Z tego co widziałem a ściany mają oczy i uszy to nawet narzeczony siostry mieszka z nimi (obcokrajowiec, ma wszelkie klucze i porusza się swobodnie po placówce).
        Ot taki to przypadek… pod specjalnym parasolem ochronnym Ambasadora.

      • wać panna pisze:

        Przykład tego miejsca niesie za sobą jeszcze jedną „perełke” o której za kulisami mówi się „Dama z Krakowskiego Dworu”. Równie specyficzny przypadek osoby, która cały swój pobyt na placówce spędziła na permanentnych zwolnieniach lekarskich i proszę nie myśleć, że uzasadnionych, uczciwych i rzetelnych. Ot taki sposób na czteroletnie „placówkowe wczasy”- branie wynagrodzenia za nic. Centrala wszystko skrupulatnie odnotowała i zapamięta, z pewnością ku nie zadowoleniu zainteresowanej, ale cóż zrobić gdy koniec wczasowego turnusu się zbliża. Oczywiście niby wszystko tajne przez poufne bo jak że by inaczej na takim stanowisku, ale jednak…
        Pozostaną tylko urojenia bycia placówkowa gwiazdką i wydumane aspiracje do tego tytułu bo z tego co się orientuje to kompletny brak taktu, kwalifikacji i kompetencji jest głęboko zakorzeniony w głowie. A ludzie na placówce jak i w centrali dłużej patrzeć nie mogą na taki stan rzeczy (blokowanie etatu). Koniec tego dobrego. Bye, bye…

    • Jack Strong pisze:

      A to wesoło że Pani Radczyni wyląduje w sekretariacie MRS. Może MRS nie wie że ona obrabia d**e Panu Ministrowi. 🙂

      • grom pisze:

        Chyba nie ma osoby, której by w tym przypadku nie została obrobiona d**a.
        Przypadek jest bardzo specyficzny.

      • Papapa pisze:

        Jeśli chodzi o wyżej już opisaną „Damę z Krakowskiego Dworu”, gminna wieść niesie w ekspresowym tempie, że ww. „Damessa”, oczywiście przez duże *D* dziś trwale po 4 latach pobytu, (czyt. płatnych wakacjach w opcji all inclusive – tzw. full wypas) w końcu opuściła „turnus”,. Oczywiście wszystko odbyło się w jednej możliwej dla tak wielkiej „Damy” opcji: ani, me, ani be, ani pocałuj mnie w d%*&. Nie to żeby ktoś płakał, czegoś się spodziewał, czy też oczekiwał (co to, to nie), ale wszystko to świadczy i tylko potwierdza brak jakiejkolwiek klasy – tak jak ktoś już wcześniej to opisał. Egoizm niemiłosierny.Z drugiej zaś strony jeśli ktoś kiepsko zaczyna, a kończy jeszcze gorzej, to nie ma się czego spodziewać. Ulga, ulga i jeszcze raz ulga. Oby żyło się lepiej. Ciao.

  26. dyplomata pisze:

    Kompromitacji decydentow MSZ nie ma konca – na stanowisko ambasadora w Singapurze wyjezdza Zenon Kosiniak-Kamysz. Osoba, ktora skompromitowala sie pelniac te funkcje w Kanadzie (balagan organizyacyjny, liczne naduzycia) i zgodnie z informacjami medialnymi – „Służba Kontrwywiadu Wojskowego zawiadomiła wojskową prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez byłego wiceministra obrony Zenona Kosiniak-Kamysza (PSL)”.

    Pracownikom ambasady w Singapurze szczerze wspolczuje, szczegolnie ostrzegam przed jego zona.

  27. www pisze:

    I zawsze ta 16.15, 1 piątek………. Co za styl!

  28. fly on the wall pisze:

    Krążą wieści, że ulubienica tego forum, IWH podobno zostanie ambasadorem placówki gdzieś na południu Europy… Ewakuacja???

  29. pracownik pisze:

    To będzie w tym przypadku baaardzo krótki pobyt, na szczęście 🙂

  30. BW pisze:

    Już niedługo patologiczna działalność decydentów na Szucha będzie szokować. Mam nadzieje, że wkrótce Gajewski, Hajnus i inne „szczury” na zawsze opuszczą MSZ. Życzę im, aby w rezultacie przyszłych postępowań sądowych, nigdy już nie pełnili funkcji kierownicznych.

  31. wtajemniczony pisze:

    Obawiam się, że to nieuprawniony optymizm. Trwają prace nad systemowym zapewnieniem nieusuwalności osób z aktualnego „reżimu” – właśnie w takim kierunku podążają zmiany w ustawie o służbie zagranicznej. MG, IWH and company will be back one day…

    • sommelier pisze:

      akurat w pracach nad ustawą nie jest źle, wielu ambasadorów i wielu dyrektorów opowiedziało sie jednoznacznie przeciwko obłąkanym pomysłom Wnuka, wybitnego prawnika-praktyka, jak go określił Lord Sikorski of Chobielin. Ale vox populi jest potrzebne.

  32. Cleric pisze:

    Zawsze jest wyjście… W tym wypadku wcześniejsze wybory, a scenariusz ten jest coraz bardziej do realizacji – szczególnie po wczorajszych zajściach. Także MG i IWH muszą się śpieszyć z wyjazdem.

  33. Anonymous pisze:

    Szanowny Autorze tego bloga, Szanowni Państwo,
    Jeżeli poszukujecie absolutnej gwarancji anonimowości podczas publikowania czegokolwiek, polecam narzędzie dostępne pod tym linkiem:
    https://www.torproject.org/projects/torbrowser.html.en
    P.S. Sugeruję nie wchodzić na powyższą witrynę z komputerów służbowych, gdyż może to wzbudzić podejrzenia osób zaznajomionych z tematyką onion routing.

  34. vox populi pisze:

    Jak wasze nastroje, protegowani różnych wypaczonych środowisk, w tym Michnika i jego GW, czy już przygotowujecie się do powrotu?

  35. uczestnik pisze:

    Czy widzieliście wyniki III tury rotacji? Prawie wszystkie stanowiska „kandydat został wskazany przez DG w trybie odrębnym” bez podania nazwisk

    • ARMY pisze:

      Co to oznacza? Za pewne będą wysyłać ludzi na siłę. Albo Pan/i jedzie, albo wypadzik…
      Jest wiele osób które już teraz pracują na placówkach, jako kierowani (EKK) i chcieliby się mimo wszystko związać z „firmą” na dłużej, ale oczywiście nie ma takiej możliwości. Ciężko przejechać z placówki na placówkę. Polityka 3 umowy i wypad! Żałosne.

    • nic nowego pisze:

      To kolejny dowód na rażącą nieprzejrzystość działania kadr: pozorna otwartość, informowanie, a w rzeczywistości robienie „po swojemu”, co w tym konkretnym przypadku może oznaczać wysyłkę „na siłę” bądź zaoferowanie stanowiska znajomym wybrańcom spoza resortu. Przecież zawsze takie mogą być „potrzeby służby zagranicznej”.

      • Radek Dyzma pisze:

        to takie proste, dwie kategorie ludzi: kolesie wierchuszki PO i służby, głównie ABW, a teraz będzie tych ostatnich jeszcze więcej, choćby co, co zostawili teczkę u Latkowskiego.

      • po staremu pisze:

        Chyba coś w tym jest jeśli na przykład do Bogoty jedzie odwieczny „ekspert” zewnętrzny, niejaka Dorota K., która jest tym ekspertem w dużej mierze za sprawą taty, byłego ambasadora w tym kraju i której w karierze nie zaszkodził nawet skandal obyczajowy kiedy była na placówce w nieodległej Kubie… Ot, taka to jest polska dyplomacja!

  36. Jest sie czym chwalic ;) pisze:

    Wczoraj Pierwszy Dyplomata otworzyl oficjalnie 🙂 istniejaca od ponad 6 lat placowke w Manchesterze… Brawo!!!

    • BW pisze:

      a jutro posłuchamy i poczytamy o tym żałosnym ministrze Spraw Zagranicznych.

      • nic nowego pisze:

        A może MRS ustalał w rozmowie z min. Rostowskim kwestię podwyżki uposażeń dla pracowników swego resortu? Albo na przykład zmianę zasad opodatkowania dodatku zagranicznego? A nie na przykład to, gdzie ulokować córkę naczelnego finansisty… Może nawet rozmawiali po angielsku, sprawdzając czyj akcent jest bardziej zbliżony do ideału i by utrudnić zadanie ewentualnym podsłuchiwaczom.
        Tak czy inaczej dział prasowy urzędu zadba, by wizerunek szefa nie ucierpiał zbytnio i by wyszedł on z całej sprawy obronną ręką. Już w tej chwili dzwonią po redakcjach i umawiają spotkania, by zapobiec najgorszemu…

  37. J.E. (dwa razy) pisze:

    Nocny Łowca się myli. K. Pawlik ma zostać dyrektorem Dep. Wschodniego. I teraz pytanie – czemu tak to układa Dyr. Polityczny MSZ Jarosław Bratkiewicz, że DW, czyli kluczowy departament w MSZ ma mieć niezmiennie słabych dyrektorów (K. P. był pół roku na placówce i to w Paryżu, a nie na wschodzie, za to ma pokłady arogancji nawet w MSZ niespotykane, czyli nie będzie nikogo – w tym mądrzejszych od siebie – słuchał)? Czy J. Bratkiewicz chce po prostu rządzić polityką wschodnią, czy po prostu bawi go jak ta polityka leży. A jeśli to drugie to czemu?

    • sommelier pisze:

      co ma dyrektor polityczny do obsadzania dyrektorów? Sikorski, Gajewski, ew. Mościcka i – oczywiście – ABW.

      • Kw pisze:

        Poza tym K. Pawlik był w Paryżu dawno temu, a z DW jest związany od paru lat w tym na stanowisku zastępcy dyrektora

      • DW pisze:

        Co ma dyrektor polityczny do obsadzania DW? No bez żartów – wszyscy widzą jak Bratkiewicz do łask wrócił i rządzi polityką wschodnią.

      • Pawliki & Company pisze:

        „Mały Kaligula swojego konia senatorem zrobił”- Pawlik na stanowisku dyrektora DW to nie tylko promocja niekompetencji, ale dyplomatyczny sabotaż. Facet bez elementarnego przygotowania do pracy na samodzielnym stanowisku – zwłaszcza na Wschodzie. Można sobie tylko wyobrazić jak wyglądał jego krótki pobyt w Paryżu z marną znajomością języka.
        Dotychczasowa praca w DW bez specjalnych rezultatów, trzaskanie min i lizusostwo okazało się wystarczającym argumentem aby dostał kopa w górę.Jest nadzieja,że ta patologia szybko się skończy . NOWE ante portas!

  38. "zorganizowana grupa przestępcza" pisze:

    Radzio, takie bajki to możesz opowiadać swojej żonie, itp. Czy naprawdę straciłeś już tak bardzo kontakt z rzeczywistością? Próżność i rządza władzy zgubiła ciebie i tobie podobnym.

    PS. Tyle „sierot” zostanie po odejściu Sikorka, biedaczki 🙂

    • ostrożny pisze:

      Jeszcze nie odgwizdujcie zwycięstwa. Radzio, jego psy gończe i jego aparat propagandy będą walczyły do upadłego. Podobnie jak cała rządząca ekipa. A w najgorszym razie powysyłają się na odległe miejsca, żeby ich nikt nie odnalazł i żeby przeczekać złe czasy.
      Również od nas wszystkich zależy, czy dopuścimy, żeby taki scenariusz się zmaterializował…
      Przy okazji taśm dowiedzieliśmy się jak wygląda sprawa nominacji ambasadorskich: kolega proponuje stanowisko koledze – prawdziwe frymarczenie dobrem publicznym.
      Oto obraz Wybitnego Dyplomaty i jego imperium…
      Wstydź się, Polaku, że na to pozwoliłeś!

  39. "kelner" pisze:

    cytuję Radzia „…więcej o sprawach krajowych będę raczej mówił w kraju” – co to za bełkot???

  40. pracownik MSZ pisze:

    Sikorski, zgodnie z ustawą o finansach publicznych, wydatki publiczne powinny być dokonywane w sposób celowy i oszczędny (art. 44) – twoja prywatna wizyta w restauracji nie była ani celowa, ani oszczędna. W związku z tym naruszyłeś przepisy ustawy i to ty jesteś przestępcą.

  41. "Rodzinnie, spokojnie" pisze:

    Po wysłuchaniu kolejnego, kompromotującego zapisu rozmowy „genniusza dyplomacji” stwierdzam że, jest to osoba niezrównoważona emocjonalnie, pozbawiona godności i honoru. Nigdy w okresie po 89 roku, służba zagraniczna nie była powodem do takiego wstydum jak to ma miejsce obecnie.

    PS. Sikorski rżysz jak koń.

    • recenzent pisze:

      Ale to nie przeszkadza mu kontrolować otoczenia i pracowników – sam to przyznał w rozmowie z JR. Przynajmniej wiadomo, do czego służy Elektroniczny Obieg Dokumentów…

  42. Mohikanin pisze:

    Nie bardzo rozumiem te wasze wszystkie komentarze skoro MSZ jest tak złą firmą czemu tak kurczowo sie jej trzymacie po prostu zwolnijcie się zyskacie na zdrowiu i spokoju ducha a może jednak zbyt duzo możecie stracić ?Zamiast utyskiwać i jęczeć powiedzcie jak wygląda pobyt na placówce i jakie z tego tytułu macie profity bo pewnie większość czytających nie wie o tych sprawach. A na pewno macie inaczej byście tak nie walczyli miedzy sobą o te wyjazdy na placówki .

  43. knór pisze:

    Jakie to profity na placówkach mogą mieć osoby pracujące w pionie administracyjnym?
    Odpowiedz: żadnych!!!

  44. Radzio-kłamczuszek pisze:

    Radzio i jego niedorzecznik twierdzą, że rozmowa z Rostowskim miała charakter służbowy, natomiast rzecznik rządu zdecydowanie stwierdza, że spotkanie było prywatne. Wobec tego Radzio nie jest jedynie przestępcą, przywłaszczającym sobie śordki publiczne, ale również oszustem.

    • no to co pisze:

      Już zwrócił wydatek, nie czepiajcie się go więcej! Następnym razem zamówi kadarkę albo varnę i nie będzie tyle hałasu…

  45. bolka pisze:

    Oj ludzie, ludzie.
    Nie od dziś wiemy, że publiczne pieniądze są wydawane na prawo i lewo…
    Czy to w centrali, czy to też na placówkach (tym bardziej).
    Dobrze, że zwykli obywatele nie wiedzą, nie mają do końca świadomości na jakie to rzeczy wydawane są środki finansowe – pieniądze przepływają przez palce i nikt z tym nic nie robi (np. wydawanie na siłę na koniec roku – na głupoty itp.) Ale oczywiście, dla ludzi na podwyżki nie ma…

  46. Mochikanin pisze:

    Czyli z tego co zrozumiałem pracujecie na placówkach charytatywnie bez wynagrodzeń ? Ja bym w takim wypadku zrezygnował z takiej pracy męczyć się za jakieś marne grosze znosić kaprysy przełożonych które tu opisujecie a które mi się w głowie nie mieszczą czy w tej firmie nie ma jakiejś organizacji która by stanęła w waszej obronie czy sami nie potraficie na tyle sie zorganizować aby walczyć o swoje PRAWA . To wyglada bardziej na obóz pracy niż firme panstwową która powinna przestrzegać kodeksu pracy który obowiązuje w tym Kraju.

  47. bolka pisze:

    Jak pewnie dobrze się orientujesz – życie na placówkach jest różne. Kraj – krajowi nie jest równy. W jednym życie jest tańsze (żyje się łatwiej), w innym natomiast dużo droższe, natomiast zarobki na wielu stanowiskach są upokarzające i nie wystarczające. Nie adekwatne do wykonywanych obowiązków sł. Wszelkie rozporządzenia w tym np. bezsensowna kategoryzacja placówek, wrzucanie wszystkich z personelu administracyjnego do jednego wora, jak ktoś już tu kiedyś pisał, stanowi problem. Jak porównać odpowiedzialność kancelarii, sekretariatu, kierowcy itp. z odpowiedzialnością i zdobytymi (wymaganymi i potrzebnymi) kwalifikacjami/wykształceniem portiera, technika, sprzątaczki czy też ogrodnika? Aaaaaaaaaaa… jakoś wszyscy zarabiają podobnie (te same mnożniki). Normalne? Nie sądze.

    Jak tak jest Ci dobrze i wszystko Ci pasuje i odpowiada to proponuję siedzieć cicho, nie wychylać się i dalej pracować dla idei – ku chwale Ojczyzny!

    • Anonim pisze:

      opowiadasz bajki, bylem na kilku placowkach i wiem jak niektorzy sie bawia, a kasa ucieka przez palce – po powrocie placza, „ze sie nie oplaca, ze dokladaja do tego interesu”, alkohol na placowkach jest tani, benzyna tania, zywnosc bez VAT. Bylismy 3 osobowa rodzina i po powrocie kupilismy sobie nowy samochod (sredniej klasy), mieszkanie 100m2, dzialke na niej postawilismy domek 70m2. Na koncie tez jest odlozona spora kupka dewiz (*_*) Pozdrawiam. Na nizszych stanowiskach tez mozna oszczedzic niezla kase.

      • bolka pisze:

        Heheheh… się uśmiałam.
        Wszystko to o czym piszesz mają osoby w statusie dyplomatów! To się zgadza. Zarabiają przyzwoicie, często ponad miarę (za dużo). A dyplomaci to nie wszystko.
        Personel administracyjny, który odwala najgorszą czarną robotę (często pracuje na tych darmozjadów = ludzi, co się właśnie tak bawią za państwowe i odkładają ze swojej kasy grosz do grosza), aby póżniej mieć na auta za grubo ponad 100 tys zł, mieszkania w centrum Warszawy, mnóstwo przywilejów, zniżek, upustów oraz mega mniemanie o sobie. Administracja nie ma nic… żadnych przywilejów, ani benzyny, ani nie może kupić taniej auta, ani dostępu do sklepów dyplomatycznych – NIC.
        Porównaj proszę mnożniki personelu administracyjnego, a dyplomatów i zobacz czy to wszystko jest sprawiedliwe?

      • sommelier pisze:

        więc najwidoczniej byłeś typowym polskim dyplomatą. Żadnych kontaktów w korpusie, bo trzeba ludzi odpraszać, a to kosztuje. Żadnych wyjść do restauracji za znajomymi. Żadnego teatru, opery, kina itp. Puszki, parówki i jajka klasa 3. Wtedy można mieć i samochód i dom i działkę. Ale nie jesteś dyplomatą i powinieneś oddać otrzymane, ale nie zarobione pieniądze.

      • Anonim pisze:

        sommelier – opowiadasz totalne bzdury bo zazdrosc bierze gore, ludzie twojego pokroju moga tylko pomarzyc o spotkaniach w CD, wyjsciach do kina, czy teatru, nie musisz pisac co jadasz – twoja sprawa – poprostu za malo zarabiasz – jestes nikim. Nie ty mi placisz i nie przed toba sie bede rozliczal hahaha. Piszesz „jestes typowym polskim dyplomata” a ty kim jestes „bylym rosyjskim studentem szkolonym w MGIMO???????????????????? Co do ilosci przyjec i jakosci Hoteli na pewno nie dorastasz mi do piet.

    • Anonim pisze:

      „bolka” gdzie ty bylas na Placowce i o jakim stanowisku adm. piszesz – orki „sprzataczka”?????
      Pion adm to dopiero sobie uzywa, wszystko ma na koszt MSZ, nic nie kupuje z wlasnej kasy.

      • bolka pisze:

        Hehehe… znów mnie śmiech ogarnia.
        Pion administracyjny to: technicy, sekretarki, ogrodnicy, portierzy, kierowcy, sprzątaczki, recepcjoniści, kucharze itp.
        Może napisz, jak sobie pion administracyjny używa? Czego to Ci ludzie nie kupują? Co takiego mają oni, czego nie mają dyplomaci?
        Co takiego MSZ zapewnia? Mieszkanie służbowe (to ma każdy zapewnione) i na tym koniec z przywilejów pionu administracyjnego.
        Za wszystko inne się płaci. No chyba że Ty masz inne doświadczenia z tym związane 😉

  48. Mochikanin pisze:

    Nie jestem pracownikiem Twojej szacownej firmy i nawet nie myśle o tym aby pchać sie w to bagno pełne zawiści i kolesiostwa nie mój klimat.

  49. Mochikanin pisze:

    A tak na marginesie trafiłem na tą strone czystym przypadkiem szukałem radcy prawnego i tylko czysta ciekawość spowodowała ze się tu znalazłem ale musze przyznać ze strona dosyć ciekawa.

  50. bolka pisze:

    To pewnie u Ciebie w „firmie” jest idealnie ? 😉

  51. Mochikanin pisze:

    Nie powiedziałem ze pracuje w idealnej firmie ale napewno relacje miedzy ludzkie sa na wyzszym standardzie niż w MSZ .

    • CD pisze:

      i tu masz racje, „relacje miedzyludzkie” na Placowkach sa ponizej krytyki, zawisc, nienawisc, chamstwo, donosicielstwo, zawisc – wszyscy siedza tam dla kasy, lacznie z najwazniejszymi – oni to juz bryluja w podszczuwaniu ludzi na siebie nawzajem, kasa panstwowa ucieka im przez palce jak woda, panienki (czytaj stazystki) zaliczaja staze „przez lozko”, malo tego nawet otrzymuja wynagrodzenie bedac na stazu 🙂

      • Anonim pisze:

        Mohikanin, Nie zawsze jest tak źle. Tam nikt gdzie ja pracuję, relacje są normalne. W zdecydowanej większości młodzi ludzie, którzy zajmują się pracą, a nie szczuciem. Więc nie generalizowałbym. Firma jak firma, a praca ciekawa.
        Zygi

      • Anonim pisze:

        Wszystkim, którzy pracują tylko dla kasy powinno „podziękować się” za pracę!

  52. larum biją pisze:

    Niczego nieświadomi ludzie, omamieni letnim słońcem nie dostrzegliście, że Generał do spółki z IWH i niejakim Wnukiem próbują was „ugotować”, sami przy okazji zapewniając sobie możliwość powrotu do dyplomacji, jak nadejdą lepsze czasy:
    http://legislacja.rcl.gov.pl/lista/1/projekt/80880/katalog/80889

    Oczywiście Intranet na ten temat milczy. Taka to jest polityka informacyjna w urzędzie.

    • sommelier pisze:

      Nie strasz. Nie jest tak źle. Te opinie resortów dotyczyły projektu który dawno jest w koszu.Obecnie na tapecie jest kolejny projekt założeń, chyba trzeci i też został zjechany. Ale trzeba pilnować, zeby nie daj Wielki Mannitou nie wykreślili z ustawy art 9, bo to byłby koniec służby zagranicznej.

  53. trwam pisze:

    Art. 25. § 1. Umowę o pracę zawiera się na czas nie określony, na czas określony lub na czas wykonania określonej pracy. Jeżeli zachodzi konieczność zastępstwa pracownika w czasie jego usprawiedliwionej nieobecności w pracy, pracodawca może w tym celu zatrudnić innego pracownika na podstawie umowy o pracę na czas określony, obejmujący czas tej nieobecności.
    Art. 251. § 1. Zawarcie kolejnej umowy o pracę na czas określony jest równoznaczne w skutkach prawnych z zawarciem umowy o pracę na czas nieokreślony, jeżeli poprzednio strony dwukrotnie zawarły umowę o pracę na czas określony na następujące po sobie okresy, o ile przerwa między rozwiązaniem poprzedniej a nawiązaniem kolejnej umowy o pracę nie przekroczyła 1 miesiąca.

    Ten punkt najbardziej mnie interesuje, kiedy to MSZ zacznie się do tego stosować? Miało to zostać zmienione, tak aby pracownicy, którzy nie są stałymi pracownikami MSZ mieli możliwość dalszego zatrudnienia oraz pewnej stabilizacji.

  54. aide memoire pisze:

    „Kompromitacji decydentow MSZ nie ma konca – na stanowisko ambasadora w Singapurze wyjezdza Zenon Kosiniak-Kamysz. Osoba, ktora skompromitowala sie pelniac te funkcje w Kanadzie (balagan organizyacyjny, liczne naduzycia) i zgodnie z informacjami medialnymi – „Służba Kontrwywiadu Wojskowego zawiadomiła wojskową prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez byłego wiceministra obrony Zenona Kosiniak-Kamysza (PSL)”.

    Pracownikom ambasady w Singapurze szczerze wspolczuje, szczegolnie ostrzegam przed jego zona.”

    PS. Kiedy wreszcie NIK zajmie się nadużyciami tego Pana?

  55. Anonim pisze:

    Czy może ktoś wie o wymianie J.E.P.AMBASADORA w Szwajcarii.

  56. aide memoire pisze:

    „Kompromitacji decydentow MSZ nie ma konca – na stanowisko ambasadora w Singapurze wyjezdza Zenon Kosiniak-Kamysz. Osoba, ktora skompromitowala sie pelniac te funkcje w Kanadzie (balagan organizyacyjny, liczne naduzycia) i zgodnie z informacjami medialnymi – „Służba Kontrwywiadu Wojskowego zawiadomiła wojskową prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez byłego wiceministra obrony Zenona Kosiniak-Kamysza (PSL)”.

    Pracownikom ambasady w Singapurze szczerze wspolczuje, szczegolnie ostrzegam przed jego zona.”

    PS. Kiedy wreszcie NIK zajmie się nadużyciami tego Pana?

    • Malkontent pisze:

      Kwestia żon to temat na odrębne opowiadanie. Takich, przed którymi ostrzegać należy, jest znacznie, znacznie więcej. Paskudna choroba „boskości” zdumiewajaco szybko przenosi się z męża na żonę uzbrojoną nadto w fikcyjny etacik (sic!!!), dajacy asumpt do leczenia własnych kompleksów na wielką i kosztowną dla podatnika skalę. Ot taki problem cywilizacyjny, na dzień dzisiejszy nierozwiązywalny.

      • źony Cezarów ? pisze:

        Dojenie publicznej kasy stało się w resorcie codziennością placówkową, jak nigdy dotąd.
        FD to często dodatkowa możliwość uzupełnienia budżetu rodzinnego. Do etaciku pań ambasadorowych należy doliczyć kasę, która pochodzi z kwartalnego funduszu premiowego. Znamy przypadek gdzie żona szefa placówki jest jedynym konsumentem tych środków a premia jak powszechnie wiadomo jest przyznawana na wniosek szefa – w tym przypadku czyt. męża. Takie drobiazgi jak prezenciki najlepiej finansuje się ze środków DDPiK ( metoda sprawdzona w praktyce) a jeśli ktoś lubi rodzinne wycieczki to zawsze można zwiększyć wydatki w poz. delegacje służbowe. Czego się nie robi pod presją nieuchronnie zbliżającej się emerytury, nieprawdaż ?

    • dyplomatka pisze:

      Boskość i nietykalność nie dotyczy jedynie żon Szefów Placówek. Często żoneczka zastępcy Szefa Placówki jest jeszcze „lepsza”. Tak było ostatnio w Ottawie.
      No i chyba w dalszym ciągu jest.
      Niech to szlak! Nie umieją liczyć do dziesięciu ale chętnie mianuja się „Ambasadorową”

      • Anonim pisze:

        W Benie jest podobnie żona J,E.P. jest najlepszym pracownikiem oraz towarzyszem podróży służbowych.

  57. Anonim pisze:

    JASNIE PAN a taki to tylko w Bernie.

  58. byly pracownik pisze:

    http://wyborcza.pl/1,75478,16301712,MSZ_musi_zaplacic_50_tys__zl__za_zwolnienie_ciezarnej.html
    Wreszcie jakas pozytywna informacja! chociaz wnioskow z tego nie wyciagna zadnych, dalej beda dzielic I rzadzic po swojemu. niemniej Pani iwonie serdecznie gratulujemy! brawo zwyciestwa:-)

  59. Anonim pisze:

    Ktoś z Państwa wie na jakie wynagrodzenie netto (tak mniej więcej – widełki i łącznie – polska pensja plus dodatek) może liczyć świeżak po aplikacji dyplomatycznej wysłany na pierwszą placówkę? Np. do konsulatu na Ukrainie bądź Rosji bo – jak wiemy- tam teraz wysyłają. Pytam bo pojawiają się tu sprzeczne komentarze co do uposażeń (za niskie, za wysokie, itd.) a chciałbym spróbować swoich sił w naborze na aplikację dyplom-konsularną. Dziękuje z góry za pomoc i serdecznie pozdrawiam

  60. stary wyga pisze:

    Jakieś sześć tysięcy złotych miesięcznie (w tym pensja krajowa i dodatek zagraniczny) powinni ci dać…

  61. Anonim pisze:

    Hmm, to kiepściutko… 6 do ręki to 8.5 brutto. Zakładając, że pensja polska wynosi dla attaché mniej więcej 4.2-4.5 tyś zł, wynikałoby, że dodatku zagranicznego będzie jedynie jakieś 1000 euro. Czyli do takiej Ukrainy (gdzie kwota bazowa wynosi 459 euro) wysyłaliby z mnożnikiem wynoszącym zaledwie 2.0 – 2.2…. o rany… dzięki za odpowiedź stary wyga 😉

  62. Cleric pisze:

    Aplikacja trwa rok czasu wówczas dostaje się ok. 3 tys. Poźniej trzeba zdać egzaminy. Nie jest to takie proste. Przez 24 miesiące możesz pomarzyć, że wyjedziesz gdzieś na placówke nawet na Wschód. A te kwoty powyżej to może jak się zabardzo nie będziesz wychylał dostaniesz po kilku latach… Jak zarobki to korpo, zwłaszcza, że MSZ nie szanuje pracownika. Liczą sie tylko układy. Brudna czysta prawda…

  63. stary wyga pisze:

    Ostatni aplikacyjny nabór został przymusowo skierowany na wschód już po roku chociaż wiele osób nie zna rosyjskiego ani ukraińskiego. Więc może nie trzeba czekać aż tak długo?…
    Ale tylko frajerzy męczą się na aplikacji. Większość nowych osób dostaje się do ministerstwa cichaczem, kuchennymi drzwiami, z jednorazowego naboru zewnętrznego, oficjalnego lub nieoficjalnego. Szczególne wzięcie jest na placówki i wcale nie trzeba spędzić ileś tam lat w centrali w ministerstwie. I nie wyjeżdża się z gorszym uposażeniem ani niższym stopniem niż absolwenci aplikacji.
    Potrzebne są tylko układy: po linii politycznej albo poprzez znajomość z jakimś wiceministrem, dyrektorem albo ambasadorem, który „poprosi” kadry o zatrudnienie danej osoby.
    Pomaga też nazwisko, bycie potomkiem lub kuzynem jakiegoś aktualnego albo byłego wiceministra, wysoko postawionego dyrektora lub ambasadora, nawet z minionej epoki.

    • jazzy pisze:

      U nas jest taki jeden. Najpierw jako człowiek z zewnątrz był na niszowej placówce a potem został ściągnięty bez oficjalnego konkursu do ministerstwa przez jedną z aktualnych wiceminister. Mnożnik ma pewnie taki że aplikant długo może sobie o nim pomarzyć.

  64. Cleric pisze:

    Na aplikacje nie idą frajerzy tylko ludzie, którzy mają jasno określony cel, umiejętności i coś chcą zrobić dobrego dla kraju. Ludzie, którzy nie mają znajomości w MSZ, którzy żeby coś osiągnąć muszą zasuwać za czterech i to bez gwarancji sukcesu. Większość ludzi w MSZ to ludzie z łapanki, którzy w latach 90tych przypadkowo przechodzi przez Szucha 🙂

    • Anonim pisze:

      Podoba mi sie, to co piszesz – ‚którzy mają jasno określony cel, umiejętności i coś chcą zrobić dobrego dla kraju’. Nie sadze, zeby ktos mial sie czuc frajerem tylko dlatego, ze nie ma koneksji w MSZecie 😉 Mam tez nadzieje, ze tych lesnych dziadkow z rozdawnictwa politycznego bedzie sukcesywnie ubywac. Martwiace z kolei jest to, co napisales Cleric o warunkach placowych. Na stronie MSZ znalazlem np. ogloszenie z marca 2014 na stanowiska ds. admin-finans na placowkach. Pensja w zl – 5000, dodatek zagraniczny 7-12 tys zl brutto. Czyli, lacznie liczac, zarobki bardzo przyzwoite, choc nie jest to personel dyplomatyczny ktory – podlog tego co pisali inni wyzej w rozmowie – mialby zarabiac duzo lepiej niz pion admin…. Wybaczcie, ze brne w temat, ale wole wiedziec dobrze w co sie ewentualnie pakuje niz rozczarowac sie kiedy juz bedzie za pozno 😉

      PS Swoja droga, w wielu ‚korpo’ w Warszawie, na pozycjach ‚entry-level’ tez nie placi sie kokosow, jakies 4.5-5 brutto. Choc, jak podejrzewam, tam awanse i podwyzki ida szybciej niz w MSZecie

      • Anonim pisze:

        Płaci się trzy razy więcej, po odejściu z MSZ mam większą pensję niż niejeden ambasador. Uciekajcie zamiast narzekać.

  65. Bromsztajn pisze:

    Tak jak zostało to opisane wyżej. Liczą się tylko układy i układziki. Jak masz pchnięcie to nawet bez matury Cię zatrudnią. Ważne aby mieć kogoś – „plecki”. Ktoś kto w BSO szepnie słówko, zadzwoni do jednej, drugiej p. dyrektor, do kadr i jesteś. Nie istotne jest, że chcesz, że Ci zależy, że masz kwalifikacje – to jest drugorzędna sprawa. Liczy się, kto się za Tobą wstawia…
    Tak to niestety funkcjonuje. Ale wie to ten, kto ma z tym styczność i już pracuje. Idzie to odczuć i jest to dobrze widoczne. Pieniędzy z tego wielkich nie ma, a często oczekiwania są duże. Wszystko zależy jakie stanowisko, jaki szef itd.

    • total pisze:

      Tak, mając „plecki” nawet ambasadorem możesz za młodu zostać. Trochę było młodych twarzy na ostatniej naradzie ambasadorów.

  66. Honest People pisze:

    Sorry za zboczenie z głównego tematu, ale czy ktoś wie, gdzie po zjeździe z placówki trafi ekscelencja z Kuala Lumpur?

  67. niedowiarek pisze:

    To chyba tylko mocno spóźniony i koniunkturalny gest, żeby zatrzeć złe wrażenie po aferze taśmowej oraz zapewnić sobie i partii trochę sympatii i parę urzędniczych głosów…

  68. Malkontent pisze:

    Umówmy się, że są na świecie (w znacznej liczbie) sz-ety o niebo lepiej wynagradzane. Umówmy się , że są też (w niemałej liczbie) znacznie sprawniejsze, obsadzane bez partyjno-kolesiowskiego klucza, zajmujące się pracą merytoryczną, a nie organizacją niekończących się jasełek, w których (nierzadko) główną rolę gra miejscowy księżulo. A zatem, jeśli przyjąć (hehehe) zasadę płaca za pracę, to zwłaszcza tzw. Ekscelencje apanaże mają co najmniej wystarczające.

  69. Ronsson pisze:

    Jakie podwyżki ? Ambasadorom ? Wielu z nich to kandydaci do natychmiastowego zjazdu. Wystarczy zasięgnąć opinii wśród przesiębiorców-eksporterów. Konia z rzędem temu trafił na rzeczywiste wsparcie ze strony polskich ambasad.

  70. Ksawery pisze:

    W dniu dzisiejszym już nie można nie odnieść wrażenia, że nasz Autor szanowny w lenia się zamienia.

  71. sekretarzyna pisze:

    Autor wyjechał na placówkę w zamian za to, że będzie milczał. Cenzura wygrała.

  72. Plebiscyt pisze:

    Probujac nieco ozywic to forum, proponuje plebiscyt na najlepsze określenie uzyte w stosunku do Sikorka/RSa/MRSa i jego aktywnosci politycznej. Na poczatek zglaszam – „Radoslaw Sikorski jako polityczna galerianka”.

  73. Tonantzin pisze:

    Mam takie pytanie do obecnych pracowników MSZ 🙂 znam biegle 2 języki (no, prawie biegle: C1), niedługo będę posiadał studia wyższe, dwa fakultety: moim marzeniem od dawna było zostać dyplomatą w i tym kierunku poprowadziłem swoją edukację. W jednym z postów autora bloga doczytałem, że aplikacja konsularno-dyplomatyczna to fikcja… Jak to wygląda z Waszego doświadczenia? Są jakiekolwiek szanse na przyjęcie dla osoby z zewnątrz nie mającej znajomości w MSZ? Czy czekać na zmianę ekipy politycznej i wtedy coś się zmieni? 😉
    Pozdrawiam gorąco,
    Nie(przyszły) dyplomata.

  74. Cleric pisze:

    Ani fakultety ani języki nie dadzą Ci przepustki do MSZ. Setki komentarzy tutaj na tym blogu zawartych powinno uzmysłowić, że ta instytucja to bagno, które wciągnie Cię a potem wypluje z dnia na dzień. Oblepiony całym tym gównem będziesz musiał odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Moja rada jest taka, jeżeli nawet w połowie jesteś tak dobry jak o sobie piszesz, to wybierz inną ścieżkę kariery. Dyplomata zawsze pięknie brzmiało, ale dziś zawód ten się zdewaluował. Wystarczy popatrzeć na życiorysy ludzi i ich kompetencje, którzy obejmują placówki zagraniczne. Jednak jeżeli po przeczytaniu wnikliwie komentarzy dalej będziesz chciał zostać „dyplomatą” to aplikuj do instytucji mnr. typu ONZ, OBWE.

  75. international_observer pisze:

    Przykro patrzeć jak blog, który mógłby stanowić dla wszystkich niezłe źródła informacji nt. kulisów działalności MSZ, staje się miejscem szerzenia politycznej propagandy oraz wylewania żółci.

    Dla wszystkich czytających spoza MSZ – proszę nie traktować tego bloga oraz komentarzy jako wiarygodnego i obiektywnego źródła wiedzy.

    • internal observer pisze:

      Bo jedynie słuszna jest wizja z cukierkowych oficjalnych materiałów propagandowych, na podstawie których młodzi mogą snuć swoje marzenia o przyszłości w MSZ? Próbując sobie wyrobić pogląd na jakiś temat warto chyba poznać różne punkty widzenia. Myślę, że ten blog jest solidnym źródłem wiedzy o stanie polskiej dyplomacji.

      • international_observer pisze:

        Nie wiem czy solidnym, ale na pewno jednostronnym i stąd mało wiarygodnym. Wygląda jak forum dla frustratów wylewających swoje żale. Poziom większości komentarzy niestety mizerny.

    • złośliwiec pisze:

      jak miło jak przydupasy Radzia zabierają głos

  76. pracownik MSZ (poszukujący alternatywnego zatrudnienia) pisze:

    Gdybym tylko wiedzial o istnieniu tego portalu, zanim MSZ zrujnowalo mi życie…wiele bym dał!

  77. Nocny Łowca pisze:

    MSZ to bagno jakich mało. Łamanie charakterów, układy, kolesiostwo. Zawsze było marnie, ale teraz to już jest dno. Za „antykomunisty” Radosława Sikorskiego w resorcie zapanowały zwyczaje żywcem z sowieckiej rzeczywistości.

    • kompetentny dyplomata pisze:

      To fakt – w MSZ snuje się po korytarzach wielu niekompetentnych i sfrustrowanych pracowników. To forum jest właśnie dla nich…

      • "niekompetentny" dyplomata pisze:

        Wobe tego napisz nam „kompetentny dyplomato” co należy robic, aby nie „snuć się po korytarzach”, być „kompetentnym” i nie „sfrustrowanym” pracownikiem.

  78. KD pisze:

    Widać, że jest tu kilka burków głaskanych po brzuszkach przez obecny układzik. Jeszcze będziecie szukać pracy w McDonald’s, oj będziecie.

    • Anonim pisze:

      To zależy, jaka opcja wygra wybory. A w razie czego, zgodnie z zasadą apolityczności, można przejść do grzecznej realizacji wizji nowej opcji. Na tym chyba polega apolityczność administracji, że realizuje ona wizję demokratycznie wybranych polityków. A jak ktoś ma poglądy… to może lepiej niech nie idzie pracować do ministerstw. Jeszcze mu poglądy będą przeszkadzały być grzecznym podwładnym.

      • filozof pisze:

        „Grzeczna” realizacja wizji aktualnej opcji politycznej – oto kwintesencja służalczości polskiego urzędnika, tłumaczonej potrzebą bycia apolitycznym, a w rzeczywistości świadczącej o jego „murzyńskości”, by przywołać słowa klasyka.
        Jest sporo przestrzeni pomiędzy niemanifestowaniem swoich poglądów politycznych a bezmyślnym i bezwolnym realizowaniem poleceń „z góry”, nawet jeśli w oczywisty sposób widać ich bezsens.
        No ale to chyba zbyt radykalna konstatacja, by mógł ją pojąć i stosować polski urzędnik.

  79. Man pisze:

    Szanowni ….

    Czy ktos moze byc tak milym i opisac troche placowke w Macedonii. Czy jest tam po co jechac? Czy mozna sie czegos nauczyc od J.E. multanowskiego? Jakim jest on szefem?

    • Anonim pisze:

      To sympatyczny, mądry człowiek, natura bardziej filozoficzna niż „sprawny menedżer”, ale to zaleta gdy wokół wszyscy chcą pracować jak w korporacji, podsumowując – nie powinno być problemów

      • damian pisze:

        Dziekuje za odpowiedz. Tak wlasnie odebralem Ambasadora podczas krotkiego spotkania. Czulo sie ta jego ” klasycznosc” . Mysle ze musial byc dobrym nauczycielem. Chcialbym moc sie od niego kiedys uczyc.

    • mxw pisze:

      Bardzo interesujacy kraj. Fascynujacy z politycznego punktu widzenia. Wszystko zalezy na jakie stanowisko sie jedzie. Duzo sie dzieje, ciekawe spotkania w komisji europejskiej. Rewelacyjny korpus dyplomatyczny. Fantastyczne zycie codziennie, niskie ceny, mozna wynajac ladne mieszkanie I duzo oszczedzic. Jednym slowem – zdecydowanie warto jechac. no chyba ze jedzie sie na podwladnego panienki spadochroniarki z mozdzkiem kury I charakterem mendowszy (II sekretarz, mozna sprawdzic dane na stronie…). Pozdrawiam

      • Man pisze:

        Wlasnie szukalem czegos o tej Gwiezdzie… I faktycznie ponoc po wygladxie ciezko cos powiedziec ale w tym wypadku mam podobne odczucia jak Ty…

      • Man pisze:

        Swoja droga czy mozna gdzies odszukac odnalezc osiagniecia tej Osoby. Poprzednie placowki?

      • ckm pisze:

        A jakie licho ją tam przy(e)niosło, tę spadochroniarkę?

    • mxw pisze:

      oj, wybitna z niej gwiazda! mniemam, ze do tej pory zdazyla sie douczyc anglijskiego. mowi po albansku, ponoc po macedonsku rowniez. prace w ambasadzie dostala po znajomosci, bez zadnego wczesniejszego doswiadczenia zawodowego msz wyslal ja na placowke. nie jest lotna, slowo intelektualistka do niej raczej nie pasuje, ale za to jest niesamowicie przebiegla I sprytna. chorobliwie ambitna, dla ambicji zrobi doslownie wszystko – z wbiciem noza w plecy wlacznie. dwulicowa karierowiczka, ktora chce wykorzystac swoja szanse. I przyznaje, ze idzie jej to bardzo sprawnie. wybitnie mendowszawy character. omijac z daleka, szerokim lukiem. nie wpuszczac za prog mieszkania, usmiechac sie ladnie I w kontaktach z nia pamietac, ze dyplomacja to sztuka udawania. I czekac az zjedzie. na szczescie JE szczesliwie zonaty, wiec nie wykorzysta na nim swoich urokow….

      • Man pisze:

        Aaaaaa czyli to ta o ktorej prof. iwinski ( tak tak ten od garsonki i pani tlumaczki) na posiedzeniu komisji sejmowej tak dobrze sie wypowiadal – ze zna albanski…

        No ale teraz to juz jasne….

      • Lala pisze:

        w sprawie wyzej wspomnianej Pani juz nie II Sekretarz ale I 🙂

        swoja droga czy moge kontaktowac sie z Toba na jakiegos maila by nie pisac tu na forum. Mialbym kilka pytan czysto zawodowych w zadnym razie personalnych.

        z gory dziekuje

  80. Valdi pisze:

    Sam Wielgamaso jesteś mega mendą, podobnie jak twoj kumpel ambasador alkoholik.

    • Man pisze:

      Brzydko.
      Alkoholik czy nie wobec mnie pokazal wielka klase i takt. Bynajmniej nie zataczal sie a wrecz przeciwnie odbylem z nim bardzo ciekawa rozmowe. Co robi w domu po pracy …. Jest jego prywatna sprawa

  81. antyoszolom pisze:

    To forum sięgnęło dnia. Miał rację Radca-Minister jak pisał na początku tego wątku, że przy okazji redukcji przypadkowo udało się pozbyć też kilku idiotów. Pewnie wszyscy z nich drukują tu swoje żałosne wypociny. Nigdy bym nie przypuszczał, że w MSZ jest taki lumpenproletariat.

    • Anonim pisze:

      Łatwo Ci przychodzi radykalne ocenianie nieznanych Ci ludzi. Ale kiedyś, jak ktoś Ciebie tak oceni i zwolni, nie płacz.

      Rozumiem, że Ty się do lumpenproletariatu nie zaliczasz i należysz do elity. Wyrazy uszanowania.

  82. Oral pisze:

    Panowie i Panie,
    Szanowna Pani zainteresowana (tu jak domniemuję po formie i jednoznacznym zaangażowaniu występująca pod nickiem Valdi) jest faktycznie tzw. spadochroniarzem i klasycznym przykładem plecków rodzinno-koneksyjnych (patrz Tatuś). Nie oznacza to wszakże, że powinniśmy sprowadzić naszą konwersację z poziomu „wiedeńskiego” na poziom „macedoński”.

    Wyżej wspomniana pracownica ma niestety renomę osoby bezwzględnej, małostkowej, cwanej, idącej po trupach do celu i nie posiadającej cech umysłowych, które wzbudziły by trwogę pośród elity filozofów co w sposób oczywisty predysponuje ją do pracy w MSZ ale co wszakże nie nakazuje nikomu wychwalać tego typu postawę jak i wspomniane cechy osobowościowe.
    Skreślam ów portret jako osoba, która nigdy nie pracowała z ową Panią zatem i zdanie me spełnia teoretycznie kryteria obiektywizmu.

    Co do P.C. dodam tylko, że jest to chyba jedyna osoba na tym blogu o której zdecydowana większość wypowiada się z szacunkiem i sympatią (niezwykle to budujące być musi dla adresata tych opinii i z czegoś to pewnie wynika).

  83. brb pisze:

    Miłośnikom menadżerskiego „talentu” pani IHW, kierującej kadrami, warto zakomunikować, że właśnie zdała egzamin na urzędnika państwowego, więc jest szansa, że zechce z dyplomacją pozostać na dłużej.

    • niedoceniana pisze:

      Czy naprawde jeszcze nikt nie wie, że Radzio załatwił jej ciepłą posadkę KG w Londynie od 2015? To dopiero będzie się działo! A jak tam angielski, szanowna Pani?

    • nie do wiary pisze:

      Zaraz, zaraz, czy to oznacza, że ta pani kierowała przez cztery lata kadrami jednego z najważniejszych urzędów państwowych nie będąc nawet urzędnikiem? To w jaki sposób trafiła do MSZ? Z konkursu?

  84. pracownik pisze:

    Szanowne Koleżanki! Szanowni Koledzy!
    Czy pamiętacie akcję zwolnieniową, która rozpoczęła się pod koniec 2009 r., w wyniku której zostało zwolnionych i straciło pracę wiele naszych Koleżanek i Kolegów mających długoletnie doświadczenie w pracy na placówkach oraz w Centrali? Ciekawym jest, kto był promotorem tej akcji? Jak uważacie? A może zostali oni zwolnieni w wyniku donosów lub jeszcze z innych tajemniczych przyczyn?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s